Obowiązkowym punktem wycieczek w Sydney jest największe (podobno?) na świecie akwarium, do którego wybrałam się w ramach szkolnej wycieczki. Akwarium, albo oceanarium – jak kto woli, mieści się w Darling Harbour, więc każdy turysta, chce czy nie chce, prędzej czy później tam trafia. Samo akwarium jest dość fajne, można zobaczyć tam przepiękne koniki morskie, małe i duże rybki okolicznych wód, dotknąć rozgwiazdy, pomacać koralowce… Fajne są też szklane tunele, nad którymi pływają olbrzymie płaszczki, żółwie no i oczywiście ogromne pełne powykrzywianych zębów rekiny. Atrakcją akwarium jest też od niedawna para milusińskich i lubiących płatać figle dugongów (krów morskich):


Znalazł się i Nemo…





Oko w oko (w szybe) z rekinem ludojadem…


