Dziś, 26 stycznia, obchodziliśmy święto państwowe. Wszyscy z niecierpliwością czekali na wyscigi wszystkiego co pływa, parady, koncerty, fajerwerki, ale czy gdyby tak zapytać przeciętnego Australijczyka, na pamiątkę jakiego wydarzenia nie poszedł dziś do szkoły i skąd to całe zamieszanie, czy znałby odpowiedź?
Tylko przemówienia przypominały dzisiaj, że jest to dzień upamiętniający przypłyniecie pierwszej Floty Brytyjskiej i założenie przez kapitana Arthura Philipa kolonii karnej przy Port Jackson (dzisiejsze Sydney), pierwszej stałej osady w Australii.
Australia Day to dobry pretekst dla tutejszych tubylców, aby przyodziać się w narodową flagę, czapkę, skarpetki, wlasnorecznie uszytą sukienkę lub inne rzeczy ukrywane cały rok głęboko w szafie.
I choć całe to wydarzenie przypominało wielki międzynarodowy odpust, może trochę odbiegający od oczekiwań to jednak warty zobaczenia. Dzień ten spędziłam z przyjaciółmi na koncercie jazz’owym w Pyrmont Park i uważam to za najciekawsze wydarzenie dnia :) !


