Mowiac o Uni of Sydney mozna byloby uzyc wielu okreslen z przedrostkiem naj: najwiekszy, najstarszy, najbardziej prestizowy itp. Powiem krotko – robi wrazenie, szczegolnie dla osoby, ktora dotychczas uczyla sie tylko w Polsce. Warto poświęcić dzień i przespacerować się do tego urokliwego miejsca, zwiedzić kampus, usiąść w parku z dobrą kawą i poczytać książkę, poobserwować życie studenckie i figlarne kaczki w stawie. To miejsce naprawde ma klimat.




17 Październik 2009 o 12:36 pm |
przepraszam, że tak wprost, ale co studiujesz i na którym roku jesteś? 3maj się ciepło:)
21 Październik 2009 o 8:37 am |
zaczynalam od szkoly jezykowej SELc, potem wyladowalam w APC a w Uni of Sydney odwiedzam tylko przyjaciół ;-)
29 Październik 2009 o 5:37 pm |
Gosia świetny blog i zdjęcia, fajnie i lekko się czyta, żałuję że odkryłam go dopiero teraz i już wszytsko przeczytałam!!
Czekam na relację z następnej wycieczki :))
Pozdrawiam serdecznie
23 Styczeń 2010 o 10:12 pm |
Witam!
Szukając informacji na temat Perth przypadkiem natrafiłam na Twojego bloga. Twoja przygoda w Australii jest niezywkle wpsaniała, a notki odpowiedziami na prawie wszystkie moje pytania. Jestem studentką, która również chciałaby wyjechać do Perth. Jest to moje największe marzenie od długiego czasu. Jednak jeszcze zbyt mało wiem o procedurze lub czynnościach, co najważniejsze kosztach związanych z wyjazdem. Bardzo bym chciała z Tobą o tym porozmawiać. Jeżeli miałabyś kiedyś czas i ochotę proszę napisz do mnie. Mój mail: kbaszczok@gmail.com
16 Sierpień 2010 o 11:54 am |
hejka ja tez tak prosto z mostu:)
jak znalazlabys chwilke i napisalabys mi emila jak dlugo wszystko zalatwialas i jakie koszty:]
a i jeszcze czy jechalas sama:)
to chyba tyle pozdrawiam:)
ewanek88@wp.pl